Get Adobe Flash player
Grzegorz Eberhardt

Grzegorz Eberhardt

Grzegorz Eberhardt: Jak wykazała lektura Twej ostatniej książki Pióro, łączy nas jedno – pocenie się… Tak nazwałem w swym Pisarzu dla dorosłych poczucie obcości, którego zawsze doznawałem, znajdując się wśród kolegów ze Związku Literatów Polskich.
%AM, %02 %512 %2012 %11:%Sie

Głupota czy mądrość?

Oceniając Powstanie, należy pamiętać dlaczego ono wybuchło, a niestety świadomość tego nie jest u nas powszechna.
%PM, %24 %842 %2011 %19:%Maj

Herberta nigdy za dużo

O poecie znowu stało się głośno. Spowodowała to wdowa po nim, p. Katarzyna Herbert. Ta główna dypozytariuszka jego praw autorskich sformułowała publicznie nowe, iście rewolucyjne prawo dostępności do twórczości poety. Jak oto się okazuje, prawo to mają, i owszem, wszyscy, z jednym jednak wyjątkiem. Jest nim prezes Kaczyński. Osobnik, który odważył się zacytować jeden z wersów poematu „Przesłanie Pana Cogito”. A przecież – jak stwierdziła p. Herbert w Radiu ZET – wiersz ten nie był pisany dla niego. I jest to absolutna prawda, faktycznie – autor nie zadedykował go p. Kaczyńskiemu!

%AM, %27 %392 %2012 %08:%Sie

Zapomniany enkawudzista

katyn_grobNiewątpliwie jednym z ważniejszych wydarzeń w tych dniach stanie się ujawnianie tzw. amerykańskich dokumentów katyńskich.
Nawiązała do tego „Rzeczpospolita” drukując (23.08 br.) rozmowę Piotra Zychowicza z prof. Krzysztofem Jasiewiczem. W rozmowie skupiono się na postaci niejakiego Wasilija Michałowicza Zarubina, człowieka służb sowieckich, pełniącego od roku 1941 służbę w sowieckiej ambasadzie w USA. Wspominający go historyk twierdzi, iż to ten generał NKWD, kluczowa postać dla obozu jenieckiego w Kozielsku, stał się źródłem wielu ważnych informacji dla Amerykanów. W wypowiedzi naukowca pada nawet sugestia, iż – być może – został on nawet „odwrócony” przez wywiad amerykański…

Byłem na wiejskim zebraniu, dzięki temu wiem, jak wygląda Rozmowa Pana z Chłopem.
Pan to w tym przypadku firma „Eko-jakoś tam” zajmująca się wiatrakami produkującymi, jak sama nazwa wskazuje, absolutnie ekologicznie, energię elektryczną. Chłop to ten wcale licznie zebrany tłum w sali wiejskiego ośrodka. Miejsce akcji – polska wieś. Tu akurat przedpole Mazur, ale identyczne rozmowy mają miejsce i w innych zakątkach naszego kraju. Pan chce, jak mogę przypuszczać, wyprowadzić w pole chłopa. Tym razem w temacie wiatraków. Ale wcale niełatwo mu to idzie, choć chwyta się każdego sposobu. Najważniejsze jest zaskoczenie, gdy to wpada w obejścia gospodarskie i obiecuje wielkie zarobki za nic, bo i czymże wielkim jest oddać w dzierżawę płachetek ziemi. I za takie nic otrzyma aż 25 tysięcy zł rocznie. Czyli – zaskoczenie i kuszenie.

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania. Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.