Get Adobe Flash player
%PM, %22 %943 %2010 %21:%Cze

Pomnikowy skandal we Wrocławiu

Written by

pomnik_krzywoustego

Pomnik Bolesława Krzywoustego

Pretekst do wywołania skandalu stanowiła inicjatywa Fundacji Polskie Gniazdo, która zamierza postawić we Wrocławiu pomnik króla Bolesława Krzywoustego, aby w ten sposób uczcić 900. rocznicę zwycięskiej bitwy nad wojskami cesarza niemieckiego na Psim Polu. Inicjatywa Fundacji Polskie Gniazdo nie spodobała się organowi niemieckiego koncernu Polska Presse sp. z o. o. „Polska. Gazeta Wrocławska" oraz wrocławskiej „Gazecie Wyborczej".

 

Atak na inicjatywę Fundacji Polskie Gniazdo rozpoczął w „Polskiej Gazecie Wrocławskiej" z 28. 09. 2009 r. Bartłomiej Knapik w artykule „Koniec z pomnikiem kontrowersyjnym", krytykując wcześniej postawione pomniki króla Bolesława Chrobrego i pomnik Sybiraków, tym samym przygotowując przedpole do totalnej krytyki wszystkich inicjatyw środowisk patriotycznych i kombatanckich we Wrocławiu. W odpowiedzi na ten artykuł Jerzy Ziomek i Marian Jakubiszn z Fundacji Polskie Gniazdo wystąpili pisemnie do redaktora naczelnego i wydawcy niemieckiego koncernu Polska Presse sp. z o. o., argumentując m. in. „...samo takie zestawienie jako pomników kontrowersyjnych w rozumieniu wydawanej w języku polskim gazety jest dla każdego Polaka, mającego poczucie godności narodowej obraźliwe...". I dalej: „Gazeta mająca w sobie ducha polskiego nigdy by nie napisała i nie pokazała w takim zestawieniu i świetle najważniejszych polskich pomników w polskim Wrocławiu, pomników, pod którymi mają miejsce oficjalne uroczystości patriotyczne z okazji ważnych rocznic...".

 

chrobry

Pomnik Bolesława Chrobrego


Następnie do zaciekłego zwalczania inicjatywy Fundacji Polskie Gniazdo przystąpiło środowisko wrocławskiej „Gazety Wyborczej". W artykule Beaty Maciejewskiej „Pomnikowi terroryści" we wrocławskiej „Gazecie Wyborczej" z 19. 09. 2009 r., strasząc mniej odważnych czytelników pomnikowym terrorem: ..."Dzisiaj każdy może postawić pomnik. Nie trzeba organizować konkursu na monument, zamawiać go u wybitnego artysty, poddawać projektu pod społeczną dyskusję...".


W przypadku inicjatywy Fundacji Polskie Gniazdo te oskarżenia nie mają nic wspólnego ze stanem faktycznym. Projekt pomnika Bolesława Krzywoustego Fundacja zamówiła u wybitnego artysty dr hab. Aleksandra Zyśko z Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, autora wyróżnionego projektu Krzyża Jana Pawła II na placu Piłsudskiego w Warszawie. Beacie Maciejewskiej w ogóle nie podoba się pomysł uhonorowania zwycięskiej bitwy na Psim Polu; kwestionowała czy w ogóle ta bitwa miała miejsce, a podobno została wymyślona przez biskupa Wincentego Kadłubka.


Wyraźna manipulacja faktami do z góry założonej tezy. O bitwie na Psim Polu - o czym Beata Maciejewska powinna wiedzieć - pisał nie tylko biskup Wincenty Kadłubek, ale również Gall Anonim, a także tacy wybitni historycy jak Feliks Koneczny, Paweł Jasienica oraz Norman Davies, który stwierdził, że „przez swe zwycięstwo nad żądającym haraczu i złożenia hołdu Henrykiem V, Bolesław Krzywousty zapewnił Polsce niepodległość".


Projekt pomnika był konsultowany z Radą Osiedla Zawidawie na Psim Polu i w dniu 19. 02 .2009 r. otrzymał pozytywną rekomendację, a więc uzyskał potrzebne poparcie społeczne. Ponadto projekt był eksponowany na publicznej patriotycznej imprezie 6. 09. 2009 roku w Parku Południowym we Wrocławiu, gdzie również uzyskał społeczne poparcie. Projekt ten został również pozytywnie zaopiniowany przez miejskiego plastyka Beatę Urbanowicz, która stwierdziła, że forma pomnika dobrze wkomponowuje się w miejsce jego lokalizacji.
Autorce artykułu Beacie Maciejewskiej, do jej „wrażliwego gustu" nie przypadła przede wszystkim skromna forma pomnika, który stanąć ma na Rynku Psiego Pola - stojące na cokole popiersie króla otoczone przez figury trzech psów. Sprzeciwiła się temu projektowi również Komisja Kultury i Nauki Rady Miejskiej Wrocławia mimo iż, jej przewodniczący z ramienia Platformy Obywatelskiej Jerzy Skoczylas, jeszcze w sierpniu 2009 roku zapewniał, że ze strony Komisji nie będzie problemu z pozytywnym zaopiniowaniem projektu. Po nagonce prasowej na projekt pomnika króla Bolesława Krzywoustego ze strony niemieckiego koncernu Polska Presse sp. z. o. o. oraz wrocławskiej „Gazety Wyborczej", Komisja posłusznie zmieniła zdanie i uznała, że należy powołać organ, który będzie akceptował bądź odrzucał składane projekty pomników i w tym celu Komisja przygotowała projekt uchwały w tej sprawie.
Skandal na temat pomników we Wrocławiu stał się na tyle głośny w kraju, że trafił już do publikacji książkowej. Michał Soska w książce „Pamięć o ofiarach Grudnia 1970. Na wieczną rzeczy pamięć ..." (Wrocław 2010), przywołując losy pomnika Romana Dmowskiego w Warszawie i pomnika pomordowanych przez bandy UPA na Kresach Wschodnich II RP, przedstawił ataki środowisk, które drażnią patriotyczne inicjatywy podkreślające polskość Wrocławia.
Autorce artykułu „Pomnikowi terroryści", oprócz projektu pomnika króla Bolesława Chrobrego, nie podobały się również inne inicjatywy społeczne postawienia pomników Wojciecha Korfantego, marszałka Piłsudskiego i Pomnika Wolności. W zamieszczonym do wymienionego artykułu komentarzu śmiało prowokowała: „Order za odwagę temu, kto ośmieli się zażądać wysadzenia betonowej ściany zwanej pomnikiem Ofiar Sybiru lub zaproponuje usunięcie Kolumny Chrystusa Króla z Ostrowa Tumskiego". Kpiła dalej: "Jeśli ktoś chce, może we własnym ogródku postawić pomnik Piłsudskiego na ogierze lub Sobieskiego bijącego Amerykanów pod Paryżem". A swój komentarz zakończyła z nadzieją: "Oby radni zdążyli, nim Krzywousty dojedzie na Psie Pole".


Beata Maciejewska kontynuując swoją cenzorską misję, zaatakowała nowe propozycje w artykule pod triumfującym tytułem „Pomniki pod kontrolą" we wrocławskiej „Gazecie Wyborczej" z 21. 01. 2010 roku. Odnosząc się do inicjatywy Związków Solidarności Polskich Kombatantów, który chce wznieść we Wrocławiu pomnik Młodzieży Walczącej sugerowała, że radni żądają artystycznej cenzury. W tymże artykule przywołuje opinię, powołanej ad hoc grupy profesorów z ASP, którym nie podobał się przede wszystkim pomnik Polaków zamordowanych przez UPA oraz Ptaki Magdaleny Abakanowicz, nie przypadł im również do gustu pomnik Ofiar Katynia, Zalanym Artystom oraz pomnik Ofiar Stalinizmu, kolumna Chrystusa Króla na Ostrowiu Tumskim, rzeźba Dalego w Arkadach, pomnik Ofiar Sybiru oraz Krasnale. Natomiast profesorom z ASP spodobały się dzieła Przechodnie na ulicy Świdnickiej, fontanna w Rynku oraz pomnik zwierząt na Jatkach. Trochę zdumiewają gusty „autorytetów artystycznych". Fontanna w Rynku, proste „nowoczesne" szklane tafle, wcale nie pasują do staromiejskiego zabytkowego otoczenia, natomiast pomnik Zalanym Artystom, nie wiadomo czy przez powódź czy alkoholem, jest bardzo miernej wartości artystycznej i nie wiadomo czemu ma służyć.


W kolejnym artykule „Wreszcie koniec z pomnikową wolnoamerykanką", opublikowanym w przededniu debaty nad projektem uchwały o miejskich pomnikach, w „Gazecie Wyborczej" z 17. 02. 2010 roku pisała: „Można zaśmiecić przestrzeń publiczną seryjną produkcją. Przykładem takiej masówki jest pomnik Jana Pawła II w Leśnicy, wykonany w odlewni Stefana Kowalówki spod Krakowa. Identyczne figury stoją w Trzebnicy i w Oławie (dwie!) oraz w prawie 30 innych miejscowościach w kraju". Można autorce pogratulować porównania pomnika Ojca Świętego Jana Pawła II do śmieci. Pozostawiam bez komentarza.


Komisja Rady Miejskiej Wrocławia realizując ściśle postulaty wrocławskich „opiniotwórczych mediów", przygotowała projekt uchwały w sprawie wznoszenia pomników na terenie Wrocławia, który został poddany pod dyskusję podczas publicznego spotkania w sali sesyjnej Rady Miejskiej 18. 02. 2010 roku. Paragraf 3 wymienionej uchwały jest niezgodny z prawem, gdyż prawo nie pozwala działać wstecz, a paragraf ten przewiduje, że „wobec wniosków w sprawie wzniesienia pomnika złożonych przed dniem wejścia w życie niniejszej uchwały, w stosunku do których nie zakończono postępowania w sprawie wzniesienia pomnika, stosuje się przepisy niniejszej uchwały". W projekcie uchwały brak również przepisu ustalającego tryb odwoławczy od decyzji Komisji Kultury i Nauki Rady Miejskiej, żeby można było odwołać się od jej decyzji i zakwestionować ewentualne subiektywne nie do końca przemyślane decyzje.


Burzliwa dyskusja nad projektem uchwały i nad problemem estetyki pomników wykazała, że biurokratyczne ustalenia nie spowodują podniesienia estetyki pomników. Przedstawiciel Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Adam Gajda zarzucił, że Komisja Rady Miejskiej Wrocławia od lat skutecznie blokuje postawienie pomnika Powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Macierzy pod pretekstem, że jest to inicjatywa z okresu komunizmu. To żaden argument! Natomiast Fundacja Polskiego Gniazda zażądała Kolumny Henryka Pobożnego oraz wydania wreszcie decyzji w sprawie postawienia pomnika Bolesława Krzywoustego.


Ilość złożonych wniosków o poszerzenie organów opiniotwórczych dotyczących projektu pomnika wskazuje, że projekt uchwały w sprawie wznoszenia pomników jest otwartą puszką Pandory, gdyż wprowadzenie uchwały wcale nie przyczyni się do podniesienia estetyki wznoszonych pomników oraz może spowodować wieloletnie jałowe dyskusje, znacznie wydłużyć procedurę i podnieść koszty ich wystawienia, a ogłoszenie konkursów na wystawienie pomników wcale nie musi się przyczynić do podniesienia ich estetyki. Warto przytoczyć ważny głos w dyskusji w sprawie pomników profesora Christiosa Mandziosa, rzeźbiarza z wrocławskiej A S P: „Dzieło rzeźbiarskie to świadectwo naszej mentalności, możliwości finansowe są najmniej istotne. Ani konkurs ani złożenie zamówienia u topowego artysty nie zagwarantują nam sukcesu. „ Ptaki" na Świdnickiej to dzieło słynnej Magdaleny Abakanowicz, a jak wyglądają, każdy widzi".


Autor niniejszego artykułu zabrał głos postulując, żeby przy przygotowywaniu projektu uchwały uwzględnić dorobek oraz refleksje na temat kultury pamięci i pomników, zawarty w bogatej literaturze niemieckiej, tym bardziej, że ukazała się na ten temat w Polsce praca autorów niemieckich Heidei Heina–Kirchera, Jarosława Suchoplesa i Hansa Henninga Hahna „Miejsca pamięci, mity i stereotypy w Europie". Praca wskazuje, jak duże znaczenie do zagadnień kultury pamięci i pomników przywiązują nasi zachodni sąsiedzi.
Uwagę zwrócił kontrowersyjny głos Marka Karabona z Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, który w dyskusji na temat „Jakich pomników brakuje we Wrocławiu", postulował postawienie pomnika zasłużonemu – jego zdaniem - niemieckiemu burmistrzowi Wrocławia z początku XX wieku i wielu niemieckim uczonym. Natomiast przedstawiciele młodzieży postulowali postawienie pomników zasłużonym dla Wrocławia i Śląska Piastom Śląskim.


Projekt uchwały Rady Miejskiej oraz dyskusja potwierdza, że w całej sprawie nie chodzi o wymowę ideową proponowanych pomników ani o podniesienie ich estetyki, ale przede wszystkim o to, że projekty pomników nie podobają się środowiskom niemieckiego koncernu Polska Presse sp. z. o. o. z „Gazety Wrocławskiej" i z „Gazety Wyborczej", gdyż są niemile widziane przez naszych zachodnich sąsiadów, a ich estetyka jest jedynie pretekstem, żeby utrącić społeczne patriotyczne inicjatywy i skutecznie zniechęcić do ich kontynuowania, żeby nie drażnić zwolenników poprawności politycznej.


Beata Maciejewska w artykule „Pomniki pod lupą", który ukazał się we wrocławskiej „Gazecie Wyborczej" z 19. 02. 2010 roku, po publicznej debacie nad projektem uchwały o pomnikach, przytacza wypowiedź historyka sztuki Agaty Gabiś, która uważa, że istniejące pomniki są przeskalowane i źle zlokalizowane: „Fatalna jest ich lokalizacja, co powoduje, że np. w Leśnicy papież Jan Paweł II (jej zdaniem) steruje ruchem tramwajów". W następnym dniu 20. 02. 2010 roku we wrocławskiej „Gazecie Wyborczej" Beata Maciejewska kontynuuje dalej swoją cenzorską misję w wywiadzie „Jeden urzędnik nie wystarczy" z Piotrem Waciorkiem, prezesem wrocławskiego oddziału Polskich Artystów Plastyków, który śmiało stwierdza „Proponuję, żeby przenieść pomnik Pomordowanych na Kresach i Bolesława Chrobrego, a rozwalić na przykład ścianę betonu upamiętniającą zesłańców Sybiru, która (jego zdaniem) przytłacza cały plac Strzelecki ... Pomnik papieża Jana Pawła II w Leśnicy też trzeba usunąć".


Tęsknoty niektórych środowisk we Wrocławiu ujawnia również Anita Tyszkowska z magazynu miejskiego „Wrocławianin" nr 2, luty/marzec 2010, która pisząc o przedwojennych pomnikach Wrocławia (Wilhelma I, Fryderyka II, Bismarcka, Helmuta von Moltke i innych) ubolewa, że niektóre z nich zostały po wojnie zniszczone i proponuje postawienie pomnika Jamesa von Moltke, którego nie może się już doczekać. Chwali miasto Wrocław, że przywróciło niektóre niemieckie pomniki, pisząc: „Chwała Wrocławiowi za to, że niektóre z nich – jak choćby pomnik Schillera w parku Szczytnickim czy pomnik Ofiar I Wojny Światowej dłuta von Gosena przy Ossolineum przywraca do życia".


Osobiście jestem za tym, żeby wznoszone pomniki we Wrocławiu były jak najpiękniejsze, a zaproponowane obecnie rozwiązania do tego nie prowadzą. Na koniec refleksja: w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi należy mieć nadzieję, że wyborcy odpowiednio ocenią działania obecnych władz samorządowych we Wrocławiu, a zwłaszcza członków Komisji Kultury i Nauki Rady Miejskiej Wrocławia.

 

Norbert Tomczyk

More in this category: « Kresowe związki i rodowody

Wrocławska Inicjatywa Stop Seksualizacji Dzieci ostrzega przed planowaną edukacją

Ta witryna używa plików cookie, aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania. Więcej o naszej polityce prywatności Polityka prywatności. Korzystanie z tej strony wymaga akceptacji plików cookie.