Łaźnie, łazienki i kąpieliska w dawnym Wrocławiu

Napisane przez Małgorzata Jaszczuk-Surma
W przestrzeni miejskiej w Europie łaźnie obecne były od średniowiecza. Nie inaczej było we Wrocławiu. Zawsze stanowiły ważny element, bowiem dzięki nim można było zachować obowiązujące standardy higieny, ale też obsługujący je zrzeszeni w cechach łaziebnicy, balwierze i cyrulicy świadczyli usługi kosmetyczne i medyczne: strzygli, golili, wykonywali proste zabiegi chirurgiczne, stawiali bańki i puszczali krew. Zabieg ten był przez całe stulecia powszechnie stosowany zarówno w celach profilaktycznych, jak i leczniczych, bowiem wchodził w zakres podstawowych metod terapeutycznych medycyny humoralnej, a doktryna ta oficjalnie obowiązywała aż do drugiej połowy XVIII wieku.

Łaźnie budowano nad rzekami poza murami miejskimi lub w ich obrębie w bezpośrednim sąsiedztwie studni lub cieku wodnego i korzystano z nich za opłatą. Istniała jednak możliwość darmowych kąpieli, jako aktu dobroczynności, z których korzystała biedota, scholarzy i chorzy w szpitalu. Fundację darmowej łaźni dla biedoty zasądzał, jako karę sąd ławniczy. W dawnym Wrocławiu uczniowie szkół Ostrowa Tumskiego na mocy fundacji z 1402 r. mieli zastrzeżone 2 dni w tygodniu w łaźni klasztornej na wolną kąpiel. Łaziebnik miał obowiązek przygotować gorącą wodę, mydło, fartuchy i dać możliwość wyprania i wysuszenia odzieży. Tradycja tych „łaźni dusznych”, jako aktu dobroczynności przetrwała aż do końca XVIII wieku. W łaźniach urządzonych w latach: 1783, 1793 i 1797 jeden dzień w tygodniu przeznaczano na darmową kąpiel dla żołnierzy, ubogich i służących. We Wrocławiu łaźnie dla ubogich powstawały również, jako fundacje z inicjatywy osób prywatnych (w XVI i XVII w.) i jedną z nich przejął cech karczmarzy, a drugą – sukienników.

laz7
Łaźnie sułtana Ahmeda III w Konstantynopolou. Być może na nich wzorowano słynną wrocławską łaźnię turecką?

 

W XVII stuleciu w Europie ilość łaźni zaczęła gwałtownie spadać i taki stan trwał aż do połowy XVIII wieku, co ściśle łączyło się z epidemiami dżumy i związaną z nimi zmianą standardów higieny. Symbolem czystości osobistej stała się czystość bielizny stołowej, pościelowej jak i osobistej. Dużą wagę przykładano do dbałości o jej jakość i częstą zmianę, jednak używanie wody do celów higienicznych budziło obawę, która zrodziła się podczas epidemii dżumy, które dosłownie dziesiątkowały populację. Sądzono, że ciepła kąpiel otwierając pory skóry, wystawia ciało na działanie niezdrowego powietrza; otwiera je na przestrzał, więc jest niebezpieczna. Ciało po kąpieli staje się mniej odporne na działanie jadu morowego i wówczas „powietrze” (jak określano dżumę) może w nie wtargnąć ze wszystkich stron. Dlatego więc regułą zachowania czystości stała się ciągła zmiana bielizny, gdyż bielizna wchłania w siebie pot i brud, co miało dawać podobny efekt jak użycie wody. Czystość bielizny była czystością całego człowieka, w związku z czym nie było mowy o ablucjach. Tak więc kąpiele w domu i w łaźniach niemal zniknęły z praktyki życia codziennego, a do utrzymania czystości ciała służyła biała bielizna. Te standardy obowiązywały również chorych „łożnie”. W statutach wrocławskiego Szpitala Wszystkich Świętych z 1611 r. chorym zalecano kąpiel co 6 tygodni. Do „mycia” włosów zamiast wody stosowano pachnący puder, który wysuszał skórę głowy i włosy oraz – podobnie jak perfumy – oddziaływał na zmysł powonienia. Swoją drogą te przepisy higieniczne nie były zbyt skuteczne, skoro nawet w łóżku Ludwika XIV znajdowano pluskwy, a wielkie upudrowane peruki stanowiły wylęgarnię wszy, których się pozbywano za pomocą złotych młoteczków i kowadełek.

W pierwszej połowie XVIII wieku kryteria czystości powoli zaczęły się zmieniać. Wpłynęło na to szereg czynników, między innymi zmiany w architekturze rezydencji (tendencja do zmniejszania powierzchni pokojów) i w sposobie ich ogrzewania (odchodzenie od kominków i stawianie pieców), ale przede wszystkim ustępował lęk przed dżumą, bowiem ostatnia epidemia w Europie Zachodniej miała miejsce w roku 1720. Tak więc nie bez przyczyny w 1740 r. w paryskich pałacach pojawiły się wanny, bidet nazywany „krzesłem czystości”, jak i miejsca szczególne – służące do intymnych czynności – określane, jako „toaleta”, „gabinet wygód”, „miejsce na modłę angielską”. Bardzo ważną rolę odegrała nowożytna medycyna kliniczna, która od połowy XVIII wieku zaczęła oficjalnie wypierać obowiązującą w Europie od czasów starożytnych doktrynę humoralną. Pod wpływem filozofii przyrody zaczęto badać zasoby ziemi, w tym źródła mineralne, dzięki czemu rozwinęła się balneologia, a pod wpływem teorii witalizmu Albrechta von Hallera (1708-1777) – twórcy fizjologii – propagowano hartowanie ciała między innymi poprzez zimne kąpiele w rzekach i jeziorach. Nawiasem mówiąc w drugiej połowie XVIII wieku dosłownie „zachłyśnięto się” zimnem i wodolecznictwem, co przełożyło się na budowanie otwartych kąpielisk sytuowanych nad brzegami rzek czy jezior oraz łaźni i uzdrowisk, które powstawały jak grzyby po deszczu., a później na działalność dwóch słynnych hydroterapeutów: Vincenta Priessnitza (1799-1851) i Sebastiana Kneippa (1821-1897), żarliwych propagatorów kąpieli leczniczych i hartujących. Poza tym w centrum uwagi oświeconych monarchów absolutnych programowo znajdowały się zagadnienia zdrowia publicznego i depopulacji. Dużą wagę przykładano do wzrostu liczby ludności, nastąpiła więc zmiana podejścia do problematyki zdrowia. Wdrażano działania administracyjne służące zapobieganiu i zwalczaniu groźnych chorób epidemicznych (dżumy i ospy). Zwracano uwagę na problem czystości w miastach: wyprowadzano z nich cmentarze, przystępowano do brukowania ulic, uświadamiano potrzebę oddychania czystym powietrzem, picia zdrowej i świeżej wody, spożywania świeżej żywności, powszechnej dbałości o porządek i „ochędóstwo”. Dotyczyło to także dbałości o czystość i higienę osobistą. Zaczęto oddziaływać na świadomość ludzi, na zmianę ich przyzwyczajeń poprzez propagowanie zachowań prozdrowotnych. Temu celowi służyły artykuły w czasopismach i kalendarzach oraz poradniki medyczne i poradniki dobrego życia, postulujące i popularyzujące zasady nowożytnej higieny i określone wzorce zachowań: mycie, kąpiele, pielęgnację włosów, zębów, paznokci, czystość i zmianę bielizny oraz ubioru. W obyczajach elity kąpiel zakorzeniła się pod koniec XVIII wieku, ale w drugiej połowie stulecia w inwentarzach domów mieszczańskich i szlacheckich zadziwiająco wzrosła liczba koszul, bielizny stołowej, pościelowej, żelazek i prasek jak i różnego rodzaju sprzętu oraz naczyń związanych z utrzymaniem higieny, takich jak: mosiężne, miedziane i cynowe miednice do mycia rąk, komplety – miednica z nalewką; lawatarze czy handwasy, czyli umywalki zawieszone na ścianie lub umieszczone w drewnianej obudowie składające się ze zbiornika na wodę, kurka i ustawionej poniżej miednicy; kotły i kociołki do prania, w których gotowano odzież i bieliznę. Lektura ogłoszeń zamieszczanych w prasie codziennej każe przypuszczać, że pod koniec XVIII wieku zaczynają się upowszechniać nawyki mycia ciała w szerszych kręgach społecznych. Korzystanie z różnego rodzaju łaźni staje się po prostu modne. Tak było w Warszawie: „Gazeta Warszawska” z 1796 r. zamieszczała reklamy łaźni miedzianych i drewnianych, „Gazeta Narodowa i Obca” z 1792 r. zachwalała mydło „saskie pachniące” o płynnej konsystencji i właściwościach pielęgnacyjno-leczniczych, które wyrabiano z gorzkich migdałów.

laz6
Umywalka wnękowa Niemcy XVI w.

Nie inaczej było we Wrocławiu, który w drugiej połowie XVIII wieku pozostawał pod panowaniem pruskim, a trzeba wiedzieć, że król Fryderyk II Wielki (1712-1786) wyjątkowo skrupulatnie ingerował we wszystkie dziedziny życia swoich poddanych. W 1783 r. zbudowano pierwszą nowoczesną łaźnię. Niewiele można o niej powiedzieć, poza tym, że była inspirowana wzorami tureckimi przywiezionymi z Konstantynopola. Pomysłodawcą jej budowy był poborca podatkowy niejaki Prätorius. Musiała cieszyć się ogromnym powodzeniem wśród wyższych sfer, skoro kiedy kilkakrotnie ulegała zniszczeniom wskutek powodzi, zawsze ją odbudowywano dzięki wsparciu generała Friedricha B. von Tauentziena (1710-1791) dowódcy garnizonu wrocławskiego i ministra ds. Śląska Karla G. von Hoyma (1739-1807).

laz5
Przykład secesyjnej umywalki
wbudowanej w blat. Niemcy

Na przełomie XVIII i XIX stulecia w przestrzeni miejskiej Wrocławia pojawił się nowy typ budynków użyteczności publicznej. Były to różnego typu łaźnie, a właściwie zakłady kąpielowe, które oferowały wszystkie typy zabiegów i usług leczniczych jak i higienicznych. A ponadto zaspokajały wszelkie potrzeby rozrywkowe i towarzyskie związane z wypoczynkiem. Poza tym po wojnach napoleońskich ponownie zaczęły się rozpowszechniać rosyjskie łaźnie parowe. Niestety, do dzisiaj zachowała się znikoma dokumentacja ikonograficzna i wiele z tych obiektów istnieje w formie opisów, a nawet niewielkich wzmianek, w najlepszym wypadku w formie projektów, które przechowywane są w Archiwum Budowlanym Miasta Wrocławia. Pewne jest, że już od początku XIX wieku we Wrocławiu ilość łaźni przyrastała w ogromnym tempie, a w połowie stulecia na rozwój zakładów kąpielowych ogromny wpływ wywarła moda na dbałość o tężyznę fizyczną, wywodząca się w prostej linii z witalizmu wspomnianego już A. von Hallera. Z tej przyczyny w drugiej połowie XIX wieku zaczęto masowo uprawiać różne sporty, w tym również pływanie, a to wpłynęło na pojawienie się nowego typu architektury, czyli zakładów kąpielowych. Łączyły one w sobie funkcje, które przedtem spełniało kilka innych obiektów.

laznia4
Stara amerykańska umywalka
wbudowana w szafkę

W pierwszej połowie XIX wieku łaźnie były bardzo zróżnicowane pod względem architektonicznym, co wynikało z ich lokalizacji. Wznoszono je wszystkie naturalnie w pobliżu rzeki czy źródeł, ponieważ najważniejszym czynnikiem determinującym ich budowę była dostępność wody. Tak więc powstawały one zarówno na przedmieściach, jak i w obrębie murów. Łaźnie usytuowane na przedmieściach czy nad rzekami lokalizowano na dużych działkach w budynkach wolno stojących i z tego względu miały bardziej okazałą formę architektoniczną, natomiast te w zabudowie miejskiej w zasadzie niczym nie wyróżniały się spośród domów mieszczańskich. Trzeba tu jednak podkreślić, że lokalizacja miała też ścisły związek z rywalizującymi wówczas w balneologii poglądami lekarzy i higienistów na temat leczniczych właściwości kąpieli w zależności od wody, jakiej się używa. Otóż jedni twierdzili, że do kąpieli leczniczych i rekreacyjnych najlepsza jest woda ze źródeł głębinowych, natomiast inni, że woda bieżąca z rzeki lub jeziora. Te tendencje doskonale odzwierciedla historia budowy łaźni wrocławskich. Pierwszy obiekt otwarto w 1802 r. przy ul.Teatralnej 6. Jego właścicielami byli dr Jäckel i jego szwagier mieszczanin Nitschke. Doktor Jäckel opowiadał się za używaniem wody źródlanej i w swoim zakładzie oferował kuracje z użyciem wody z własnego źródła głębinowego. Polecał pełen zakres kąpieli higienicznych i rekreacyjnych, o czym świadczy inskrypcja nad wejściem do budynku: Lava. Bibe. Convalescens. Poza tym łaźnia posiadała aptekę, a na tyłach parceli znajdował się ogród, który także służył wypoczynkowi. Jak więc widać projektując tę łaźnię, łączono przyjemne z pożytecznym, co jest bardzo charakterystyczne dla oświecenia.

laznia3
Starofrancuskie urządzenia kąpielowe i toalety

Doktor Friedrich Zirtzow (1754-1815) lekarz wojskowy i położnik w 1803 r. pisał na łamach „Breslauischer Erzähler” o zaletach łaźni usytuowanych nad rzeką, ponieważ oferowały pełny zakres usług zarówno w zakresie higieny, jak i aktywnej rekreacji. Propagował kąpiele, jako lekarstwo na wszystkie choroby ciała i duszy, co było jak najbardziej zgodne z oświeceniowymi doktrynami medycznymi jak i z postrzeganiem człowieka w aspekcie psychosomatycznym, co z kolei było cechą charakterystyczną medycyny humoralnej. Na tym przykładzie widać, że rewolucja w medycynie nie następowała od razu w sposób radykalny. Przez długi czas obie te doktryny funkcjonowały obok siebie i nawet jeszcze dzisiaj stosujemy niektóre elementy medycyny humoralnej nie zdając sobie z tego sprawy.

laznie2
Starofrancuska sofa do kąpieli

 

Zirtzow był właścicielem takiej właśnie łaźni, którą udostępniono w 1804 r. na Tamce. Nota bene reklamował ją na łamach „Breslauischer Erzähler”, zamieszczając szczegółowy opis i rycinę. Była to druga z łaźni publicznych, jakie pojawiły się we Wrocławiu w XIX wieku, bardzo okazała. Na dolnej kondygnacji znajdowały się osobne pomieszczenia do ciepłych i zimnych kąpieli, prysznice, łaźnia parowa, a na wyższej sale do elektrycznych i galwanicznych eksperymentów, czyli fizykoterapii. Było to bardzo nowatorskie zamierzenie, bowiem leczenie energią elektryczną zapoczątkował w 1743 r. Johann Gottlob Krüger (1715-1759) i od tego czasu tę terapię traktowano jako swoiste panaceum. Na uwagę zasługuje bardzo ładna lokalizacja obiektu, co zostało wykorzystane do wszechstronnej rekreacji o każdej porze roku. Latem można było zażywać kąpieli bezpośrednio w rzece. W tym celu obok budynku usytuowano drewnianą konstrukcję zanurzoną w wodzie, składającą się z trzech tratw przykrytych płótnem. Było to pierwsze wrocławskie kąpielisko rzeczne. Na najwyższej kondygnacji usytuowano salon, w którym się spotykano i odpoczywano, i który połączono z balkonem, skąd można było podziwiać okolicę.

laznie1
Niemiecka łaźnia parowa z XVI w.

 

Dr Zirtzow w 1814 r. stał się właścicielem łaźni przeznaczonej głównie dla żołnierzy. Zbudowano ją na Kępie Mieszczańskiej według projektu ucznia K.G. Langhansa-Carla Gottharda Geisslera (1754-1823), który projektował prywatne i państwowe łaźnie w dolnośląskich uzdrowiskach: Dusznikach, Lądku i Cieplicach.

 

Małgorzata Jaszczuk-Surma

www.namarginesie.eu

 

Źródła fot.: Handbuch der architektur, 3 Aufl., 6 Bd., 3 T., 2 H.,Leipzig 1908; 5 Halb-Bd., 4 T., 3H., Stuttgart 1899; udostępnione dzięki uprzejmości pana mgra Tadeusza Szpinetera.