WROCŁAW NIE CHCE IWANOWA?

Napisane przez AA
Profesor Mikołaj Iwanow jest historykiem związanym z Wrocławiem od końca lat siedemdziesiątych. Działał w opozycji antysowieckiej w Rosji, w polskiej Solidarności, w naszym antykomunistycznym podziemiu. Bez niego nie byłoby w 1981 roku „Posłania do Narodów Europy Wschodniej”, bo to on przywiózł z Moskwy do Polski ten list od organizujących się w konspiracji rosyjskich niezależnych związków zawodowych. Odpowiedzią na ten list z pozdrowieniami od  przyjaciół było sławne „Posłanie” – być może jeden z najważniejszych dokumentów w dziejach Polski, który tak bardzo wstrząsnął wtedy sowieckim imperium.

Iwanow przez szereg lat pracował w Radiu Swoboda, pisał książki, jest autorem cyklu filmów o polskim dziedzictwie na Kresach. Na swoje miejsce na ziemi wybrał podwrocławskie Oborniki Śląskie, gdzie zbudował swój dom. Ostatnio opublikował niezwykłą książkę poświęconą rosyjskim reakcjom na Powstanie Warszawskie, uwzględniającą i czynniki polityczne i reakcje prostych ludzi, np. żołnierzy którym rozkazano bezczynnie przyglądać się niemieckim zbrodniom dokonywanym po drugiej stronie Wisły.

W przypadku Mikołaja Iwanowa dziwi mnie jedna rzecz. Mieszka tuż pod Wrocławiem a od lat wykłada nie na Uniwersytecie Wrocławskim, lecz Opolskim. Ostatnio dostał stanowisko profesora Uniwersytetu Warszawskiego. Jak to się dzieje, że wybitny naukowiec o wyjątkowym dorobku nie znajduje swojego miejsca w mieście, z którym związał swoje życie? Czyżby w murach wrocławskiej alma mater ciągle dominował duch niedawnego patrona?

 

AA