POWSTANIE STYCZNIOWE WE WROCŁAWIU: JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA, KIEDY MY ŻYJEMY!

Napisane przez Jerzy Zarawski
Grafika - 1863 - Walery Eljasz-Radzikowski Grafika - 1863 - Walery Eljasz-Radzikowski
Powstania nikomu nie doradzałem. Jako były wojskowy widziałem trudność walczenia bez armii z militarną potęgą. Gdy zbrojne ruszenie wybuchnąć miało – radziłem odwołanie. Odwołać nie było czasu. Zgodziłem się wtedy na prośbę, bo jako Polak osądziłem za mą powinność nieoszczędzanie siebie tam, gdzie inni wszystko poświęcali. Romuald Traugutt - ostatni dyktator powstania styczniowego podczas procesu skazującego go na śmierć

 

Powstanie poprzedziły wydarzenia na arenie międzynarodowej, które miały znaczący wpływ na nastroje Polaków. W Rosji niespodziewanie zmarł despotyczny car Mikołaj I, a władzę objął Aleksander II. Nawet tam sprawiało to wrażenie wyjścia z ciemności. Rosja była przy tym osłabiona w wyniku przegranej wojny krymskiej, a sytuacja międzynarodowa w końcu 1860 r. sprawiała wrażenie, że wojna europejska wisi na włosku. Wszędzie, gdzie mieszkali Polacy, nastąpiło ożywienie patriotyczne. Pokolenie urodzone po klęsce powstania listopadowego organizowało zgromadzenia, demonstracje niechęci wobec zaborcy czy nabożeństwa w intencji ojczyzny. Odprawiano je także we wrocławskich kościołach, co odbijało się echem w całym mieście.

Dyplomatycznie czy zbrojnie?

Do odzyskania wolności dążono dwutorowo. Jedni upatrywali sukcesu w działaniach dyplomatycznych, drudzy w sprzeciwie zbrojnym. Zwolennicy porozumienia zostali sprowadzeni jednak na ziemię: prośba wysłana do cara Aleksandra o ustępstwa, amnestię, powrót zesłańców z Syberii i wprowadzenie urzędowego języka polskiego spotkała się ze zdecydowaną odpowiedzią: wszystko, co ojciec (Mikołaj I) zrobił, zrobił dobrze. Żadnych marzeń! – pisał car. A podstawowym marzeniem, wtedy niemal żądaniem, była niepodległość Polski. I, jak głoszą słowa pieśni powstańczej, Poszli nasi w bój bez broni. Wśród nich byli też wrocławianie, studenci, których upamiętnia spiżowa tablica na gmachu Uniwersytetu.

Powstanie styczniowe zakończyło się klęską militarną, polityczną i moralną. Ofiarami były tysiące poległych, straconych, zmarłych w więzieniach i na katordze Polaków. Podczas walk spłonęło ponad sto wsi i miasteczek. Mienie skonfiskowano.

To, co zostało

W świadomości każdego Polaka pamięć powstania istnieje, choćby poprzez dzieła Grottgera, Malczewskiego czy Gierymskiego, książki Orzeszkowej, Żeromskiego, Struga, Rodziewiczówny, twórczość Norwida. Szczególnym wyrazem nastrojów tamtego okresu jest biżuteria patriotyczna. Wiele przynosi wtedy jeszcze nowe medium – fotografia. Do dziś zachowały się setki zdjęć uczestników powstania, czasem nieznanych z imienia. Jest wśród nich fotografia Karola Libelta, studenta Uniwersytetu Wrocławskiego, poległego w powstaniu. Duży zbiór zdjęć z tego okresu znajduje się we wrocławskim Ossolineum.

Po odzyskaniu niepodległości pamięć o powstaniu nie zanikła, była przecież niekwestionowanym zaczynem zrywu niepodległościowego. W pierwszych latach istnienia II Rzeczpospolitej weterani doczekali się należnego szacunku, nie tylko formalnie dzięki urzędowym aktom, ale głównie przez autentyczne uznanie społeczne. Tematyka powstańcza stała się inspiracją dla kolejnych pokoleń artystów, także filmu, i jest stale obecna w działaniach muzealników. Warto wspomnieć tu znaczącą wrocławską wystawę „Niechaj Polska zna...” prezentowaną przed dekadą w Arsenale.

Dzisiaj, w 150. rocznicę powstania styczniowego, wybitny artysta, Jerzy Kalina (wrocławianom znany z rzeźby „Przejście” u zbiegu ulic Świdnickiej i Piłsudskiego oraz pomnika rotmistrza Pileckiego) skłania nas do pochylenia się nad bohaterami powstania – zarówno tymi najwybitniejszymi, jak i anonimowymi. Pokazuje ich oblicza wycięte ze zdjęć wybranych ze znakomitego zbioru Muzeum Niepodległości w Warszawie. Proponuje spojrzeć w ich zatopione w lodzie twarze, zadumać się i być może przy tym wpatrywaniu się odnaleźć swoje odbicie…

Ci, którzy wtedy walczyli,  śpiewali  żarliwie najbardziej znaczące słowa, drogie każdemu Polakowi: Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy MY żyjemy. Czy MY dziś możemy o nich nie pamiętać?

Jerzy Zarawski