Nieprzyznany Nobel

Napisane przez
Wśród wielu sław naukowych pochodzących ze Śląska, obdarzonych nagrodą Nobla, wyróżnia się jeszcze jedna postać uczonego, odkrywcy, badacza i pasjonata nauk medycznych w pełni zasługującego na to najwyższe wyróżnienie. Choć Ludwik Hirszfeld urodził się w Warszawie (5.08.1884), gdzie też mieszkał i pracował, to jego pasja naukowa znalazła właściwy klimat i miejsce we Wrocławiu, gdzie po wojnie był organizatorem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Wrocławskiego, a następnie Akademii Medycznej w tym mieście. Tu wykładał, prowadził badania, i mieszkał. Wrocław polubił i tu pozostał aż do śmierci.  

 

 

 

 

Patriotyczna tradycja
Przodkowie Hirszfeldów przybyli z Berlina do Warszawy prawdopodobnie pod koniec XVIII wieku, jako zamożni bankierzy pochodzenia żydowskiego. Rodzina ta szybko zasymilowała się i uległa spolszczeniu. Większość z licznego rodzeństwa przeszła na katolicyzm. Bogaty dziadek także o imieniu Ludwik wspomagał finansowo Powstanie Styczniowe. Siostrzenica Helena Rejchman dziennikarka o pseudonimie literackim Orsza wraz z mężem Zygmuntem Radlińskim zesłanym za działalność niepodległościową przez pięć lat przebywała na Syberii w okolicy Tomska. Po powrocie do kraju pracowała w Oddziale Werbunkowo-Propagandowym Departamentu Wojskowego Naczelnego Komitetu Narodowego (NKN), który był polityczną nadbudową Legionów Józefa Piłsudskiego. Druga siostrzenica Helena Rużkiewicz wraz z mężem należała do aktywnych działaczy ZET (Związek Młodzieży Polskiej „Zet”) i związana była z Romanem Dmowskim. Ludwik Hirszfeld za młodu, jak większość ówczesnej młodzieży, był pod wpływem idei socjalistycznych, chociaż do żadnej partii nie należał. Wzorem patriotyzmu był jego stryj Bolesław Hirszfeld (1859-1899), pseudonim Boś, działacz oświatowy i polityczny, przyrodnik i mecenas nauki. Był on właścicielem Instytutu Wód Mineralnych w Warszawie. Wszystkie swoje dochody przeznaczał na cele społeczne. Jego pogrzeb stał się wielką manifestacją, podczas której carska policja zaatakowała studentów na cmentarzu powązkowskim.

 

Młodość
Po ukończeniu w 1902 roku humanistycznego gimnazjum w Łodzi, młody Ludwik postanawia studiować medycynę na uniwersytecie w Würzburgu. Tu poznaje wspaniałych profesorów, wykładowców i nauczycieli. Tak był przejęty i zainteresowany studiami, że treść tych wykładów zapamiętał na całe życie. Jak wspominał: jak gdybym je słyszał wczoraj, a przecież było to czterdzieści lat temu. Dwa lata później przeniósł się na Uniwersytet do Berlina. Tu zapisał się na nieobowiązkowy kurs bakteriologii profesora Fickera. Sprzedał zegarek, aby opłacić pracownię. Kiedy wykonał pierwsze własne doświadczenie i poznał teorię łańcuchów bocznych związaną z rozwojem zakażeń i nad artykułem na ten temat przesiedział całą noc, jak później napisał: poczułem, że chcę być serologiem. Bakteriologia i serologia stwarzały podstawy do walki z chorobami zakaźnymi. Wyzwanie było porywające. Mając dwadzieścia jeden lat, w przerwie miedzy wykładami bierze ślub z Hanną Kasman, który później, 18 września 1919 roku został potwierdzony odpowiednią ceremonią w kościele św. Aleksandra w Warszawie. Mając 23 lata, napisał pracę doktorską na temat „Badania nad aglutynacją krwi i ich podstawy fizykalne”.

 

Odkrycie
Zakład Badania Raka w Heidelbergu poszukiwał do Oddziału Parazytologii asystenta znającego zagadnienia odporności organizmu. Polecany przez swoich profesorów, stanowisko to objął Ludwik Hirszfeld. Urok tego miasta wywarł na nim niezatarte wrażenie. Kiedy później, podczas alianckich bombardowań życzył zrównania Niemiec z ziemią, myślał, aby to jedno miasto tylko ocalało. Miał tu badać rozwój różnego rodzaju pasożytów. Uważano wtedy, że nowotwory są wywoływane przez jakieś nieznane pasożyty, których intensywnie poszukiwano. Jednym z jego współpracowników był Robert Kudicke, późniejszy, podczas okupacji dyrektor Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie. Współpraca z przełożonym, prof. Wasilewskim wyraźnie się nie układała. Profesor traktował swego asystenta z góry, chłodno i autorytatywnie. Kiedyś Hirszfeld przypadkowo przyszedł do zakładu serologii i zastał tylko jego kierownika, prof. Emila von Dungerna (1867-1961). Ponieważ profesor mimo zaawansowanego wieku był kawalerem, a Hirszfeld młodym mężem, rozmowa zeszła na temat kobiet. Od tego czasu mieli dla siebie nawzajem wiele sympatii, która przerodziła się w trwałą przyjaźń.
Hirszfeld przeniósł się do zakładu prof. Dungrena. Jak później wspominał w swojej książce „Dzieje jednego życia”, szybko przekonał się, że naukowcy szukali tu prawdy. Praca nie kończyła się na odsiedzeniu swoich godzin urzędowania i odbębnieniu czynności. Dodatkowo Hirszfeld każdego wieczora odwiedzał prof. Dungerna, z którym prowadził długie rozmowy. Tak narodziła się nowa dziedzina nauki o grupach krwi. Jak to zwykle bywa, odkrycia dokonano niejako przy „okazji”. Wszak pracowano nad rakiem. Obaj uczeni zauważyli, że na pewne choroby zapada się tylko jeden raz, potem organizm jest już odporny. Wstrzykując krew badanym psom, stwierdzili oni, że istnieją określone rasy serologiczne związane ze zróżnicowaniem serologicznym krwi. Już wcześniej wiadomo było, że surowica danej osoby zlepia krwinki niektórych innych ludzi. Podział, jaki zastosowano poprzednio dla psów, okazał się też właściwy dla ludzi. Tak powstały grup krwi: 0 – której krwinki nie zlepiają się z żadną surowicą ludzką, grupę częstszą nazwano grupą A, rzadszą B. Później dodano jeszcze grupę AB. Grupa 0 oznacza, że nie ma ona cech grupy A ani B. Jak się okazało grupy krwi związane były też z prawami dziedziczenia. Hirszfeld ma wtedy 26 lat.

 

Serbia
Pomijając opisy uzyskania habilitacji w Zurychu i wielu innych prac naukowych, warto tylko wspomnieć, że Hirszfeld udowodnił, co jest przyczyną powstawania endemicznego wola u ludzi. Od tego czasu wiadomo, że powstaje ono na skutek braku jodu. Jako pierwszy wprowadził leczenie przez jodowanie soli w Wieliczce.
Podczas pierwszej wojny światowej wraz z żoną pracował w Serbii, dokąd przybył na zaproszenie tamtejszego rządu. Podczas trwającej tu wojny intensywnie zwalczał epidemię tyfusu plamistego. Prawie z niczego organizował niezbędne dla tego celu laboratoria bakteriologiczne. W warunkach frontowych leczył żołnierzy wszystkich ras i narodów. Po zaatakowaniu Serbii przez Niemcy, wraz z armią wycofał się, aż do wybrzeży Adriatyku, skąd udał się statkiem do Włoch, a potem powrócił do Zurichu. Powtórnie przyjął zaproszenie rządu serbskiego, aby podjąć walkę z epidemią duru brzusznego, a potem malarii, zwanej tu zimnicą. Sam również bardzo ciężko przeżył malarię, o mało nie tracąc życia. Nieustannie leczył tysiące żołnierzy. Stale też prowadził notatki i obserwacje. Jego badania w tym zakresie miały ogromne znaczenie dla antropologii. Okazuje się np., że cecha A występuje najczęściej u narodów północnej i zachodniej Europy. Cecha B wykazuje najmniejsze nasilenie na północy, a największe na wschodzie itd. Im dalej na wschód, tym częściej spotyka się cechę B, a rzadziej A. W przyszpitalnej pracowni udało mu się wyodrębnić specjalny gatunek bakterii duru brzusznego para-C. Wyhodowana na tej podstawie szczepionka uratowała życie wielu chorym. W uznaniu dla swoich zasług otrzymał najwyższe serbskie odznaczenia wojskowe i państwowe.
W 1919 roku kiedy dowiedział się, że powstała wolna Polska postanowił wrócić do kraju.

 

Okupacja
Podczas walk o Warszawę w 1939 r. organizował pomoc dla chorych i rannych. Brak lekarstw, prymitywne warunki leczenia podczas bombardowań, wszystko przypominało mu to, co działo się w Serbii. Na początku listopada 1939 roku nakazano mu opuścić Państwowy Zakład Higieny w Warszawie, gdzie był dyrektorem Oddziału Bakteriologii i Medycyny Doświadczalnej. Na pożegnalnym spotkaniu z pracownikami powiedział, że wróg chce zniszczyć wszystko, co jest duchem polskim, że chce, byśmy zostali narodem parobków... Amerykanie, Jugosławianie i Szwajcarzy proponowali Hirszfeldom wyjazd z okupowanej Polski. Ci jednak ze względów rodzinnych nie mogli się na to zdecydować. Kiedy w 1941 roku chcieli wyjechać, było już za późno. Granatowa policja dokonała konfiskaty ich domu, a ich samych przeniesiono do warszawskiego getta. Wobec masowych epidemii, jakie ogarnęły getto, Hirszfeld stanął na czele Komisji Zdrowia, która nawet w tych dramatycznych okolicznościach starała się uratować każde życie.
Dzięki Stanisławowi Kiełbasińskiemu udaje się Hirszfeldom wyrobić dokumenty robotników, którzy codziennie przychodzili tu do pracy, i na ich podstawie opuścili getto. Dzień później hitlerowcy wywieźli do Treblinki wszystkich mieszkańców domu w którym mieszkali Hirszfeldowie. Ukrywając się w Warszawie i podstołecznych miejscowościach, a także na wsi, przetrwali oni okupację.

 

Wrocław
W lipcu 1945 roku Ludwik Hirszfeld przybył do Wrocławia. Tu objął Zakład Higieny. Pierwszy jego wykład odbył się w zrujnowanym budynku, w sali bez okien 8 września 1945 roku na temat „Nowoczesnych prądów w bakteriologii”. Dawny Zakład Higieny został przemianowany na Zakład Mikrobiologii Lekarskiej. Prowadził badania nad konfliktem serologicznym między matką i płodem oraz na dużą skalę akcje zapobiegawcze przeciw wszelkim epidemiom i szerzącym się chorobom społecznym. Organizował akcje krwiodawstwa we Wrocławiu. Znaczenie wielu wrocławskich jego prac odbiło się szerokim echem na całym świecie. W 1948 roku wziął udział w Światowym Kongresie Intelektualistów we Wrocławiu. Stale pracował naukowo, często do 14 godzin na dobę. Od 1953 roku zaczął chorować. W niedzielę 7 marca 1954 roku zmarł nagle na atak serca we własnej willi przy ul. Wittiga we Wrocławiu. Pochowany został w głównej alei na cmentarzu św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida.

 

Nieprzyznany Nobel
Profesor Ernest Witebsky z Uniwersytetu w Buffalo (USA) 9 stycznia 1950 roku wystąpił z pismem do Komitetu noblowskiego, wskazując i uzasadniając przyznanie nagrody Ludwikowi Hirszfeldowi. W piśmie tym wskazał podstawowe osiągnięcia naukowe dotyczące dziedziczenia grup krwi, wpływów antropologicznych na tworzenie się grup krwi oraz opracowanie przez niego koncepcji „ciąży heterogenicznej”, w której wskazał możliwość występowania różnic w obrębie grup krwi między matką a dzieckiem. Jak piszą biografowie Hirszfelda, mimo uzasadnienia światowej sławy uczonego, Nagrody Nobla z przyczyn nieznanych nie otrzymał. Można jednak domyślać się, że były to przyczyny czysto polityczne. Podczas trwania, akurat wtedy największego nasilenia „zimnej wojny” nawet Komitet Nobla, który nie pierwszy raz kierował się politycznymi sympatiami, nie mógł przyznać tak prestiżowego wyróżnienia komuś z za „żelaznej kurtyny”. I to była chyba podstawowa przyczyna nieprzyznania Hirszfeldowi Nagrody Nobla. Niemniej i bez tej nagrody Ludwik Hirszfeld pozostanie w pamięci nie tylko wrocławian uczonym, z którego osiągnięć korzysta dziś cały świat.

 


Adam Maksymowicz

Na podstawie: Waldemar Kozuschek, „Ludwik Hirszfeld (1884-1954). Rys życia i działalność naukowa”. Biografie Uczonych wrocławskich. Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego. Wrocław 2005.

www.opcjanaprawo.pl